Browse Author

korpo-babka

Wspólny koncert

koncertW końcu nadszedł ten dzień, kiedy udało się nam zaplanować wspólną zabawę z dziećmi. Razem z mężem uznaliśmy, że wybierzemy się z nimi na ich pierwszy koncert. Oczywiście tutaj zdecydowaliśmy się na dość spokojne zespoły rockowe, które również i nam odpowiadają. Dzięki temu każdy cieszył się, że właśnie dzisiaj będzie mógł pojawić się na tym koncercie i posłuchać dobrej muzyki. Bardzo byliśmy pozytywnie zaskoczeni tym, że w pobliżu koncertu wykorzystano płyty drogowe, dzięki którym dojazd okazał się bezpieczniejszy. Właśnie tak powinny być organizowane wszystkie koncerty, na które zapraszane są również dzieci. Wtedy wszystkie samochody rodzinne bez problemu trafiają na miejsce i można zapewnić im odpowiedni parking. Przybyliśmy na miejsce jeszcze godzinę przed koncertem i dzięki temu mogliśmy się dobrze przygotować. Wybraliśmy odpowiednie miejsce, a następnie mogliśmy przywitać gorącymi oklaskami wybrane zespoły muzyczne. Nasze dzieci było pod wielkim zachwytem, że mogli takich artystów podziwiać na własne oczy. A jakby ktoś szukał tego rozwiązania w płytami tymczasowymi – tutaj można wypożyczyć – https://www.vittex.pl/)

Mama w pracy

pracaWiele się mówi o mamach w pracy. O ich powrocie. O ciążach. O prawach kobiet itd. Z okazji dnia Mamy – który nie dawno był i miałam okazję go świętować – chciałabym wrzucić swoje trzy grosze do sieci – w kwestii prawdziwego oblicza mamy pracującej.

Korporacja – zachodzisz w ciąże, oprócz małej dezorganizacji – nic się szczególnego nie dzieje. Twój przełożony po prostu zatrudni kolejną osobę na Twoje stanowisko. To czy będziesz mieć gdzie wracać – zależy od Twoich stosunków z przełożonym, ale tez sytuacji – jaka będzie jak będziesz chciała wrócić. Bo w korporacjach bardzo często zmienia się organizacja pracy – więc być może za rok-dwa – Twoje biuro będzie w zupełnie innym miejscu. Jak chcesz zostać dłużej w domu – to też nic się nie stanie – bo przecież wszystko dobrze funkcjonuje. W najgorszym wypadku dostaniesz odprawę.

Mała firma – zachodzisz w ciąże i okazuje się, że rozwalasz pół firmy swoją zbliżającą się nieobecnością. Roczny macierzyński – może okazać się niemożliwy. Oczywiście – oficjalnie nikt ci tego nie powie – ale wiadomo, że szefowi zależy – żebyś jak najszybciej wróciła  – bo zazwyczaj rozkłada Twoje obowiązku na innych pracowników. Każdy dzień Twojej nieobecności jest więc kiepsko widziany. No i jeśli już dłużej Ciebie nie będzie – to być może ktoś zajmie Twoje miejsce…

Takie są realia pracy w dużej i małej firmie…

Wiosenna siła

wiosnaKiedy przychodzi wiosna – chce się działać:) Nie tylko na polu prywatnym, ale też w moim przypadku – w kwestiach biznesowych. Pierwsze promienie słońca dają niesamowitego kopa, który potrafi zdziałać cuda. Kiedyś nawet szukałam informacji na ten temat i okazało się, że ma to podłoże naukowe i medyczne – kwestia witaminy D. W krajach, gdzie nasłonecznienie jest bardzo małe-zażywanie witaminy D to standard.  A u nas słyszy się tylko o suplementacji dla niemowlaków. Okazuje się – że dorosły człowiek też powinien zadbać o dodatkowe pigułki. Wiosna i latem – kiedy słońce świeci więcej- sami wytwarzamy sobie tą witaminkę. Czujemy też – że mamy więcej sił:)

 

UX – user experience

UX to kolejny temat, który ostatnio wpadł mi w oko;) Właściwie – byłam na konferencji studenckiej, bo zaproszono tam bardzo ciekawych ludzi, którzy zainspirowali mnie do – 1. udać się na tą konferencję, 2. zastanowić się, jak to się ma w moim biznesie. Po 1. udało mi się tam dostać: ) pomimo tego, że od dawien dawna studentką to ja nie jestem, a 2 opcja też jak najbardziej okazała się być udaną! Ba… nawet zrobiłam mapy ciepła dla swojego biznesu, szukając gdzie są słabe punkty, mogące wpływać negatywnie na moich klientów;) Wiedza to jednak ważna sprawa i bardzo wpływa na nasze codzienne życie. Po konferencji miałam okazję spotkać się z moim adwokatem (skoro byłam już w pobliżu to postanowiłam zrobić sprawozdanie z działalności i zgromadzenie wspólników:) Tak wiem – taki niestety bełkot to moja codzienność – bo jak się prowadzi spółkę to takie rzeczy trzeba ogarnąć… tzn nie ja – bo mój prawnik (swoją drogą polecam wszystkim prowadzącym swój biznes – http://www.laskowski.org.pl/obsluga-przedsiebiorcow/) to wszystko ogarnia i dzwoni jak coś trzeba „zrobić”:) Tak więc – widzicie – jak się prowadzi własny biznes = to non stop coś się dzieje na około:)

Marka pracodawcy

konferencjaMiałam okazję być na konferencji marketingowej w ubiegłym tygodniu w Warszawie – jak już wspominałam niedawno. I było bardzo ciekawie. Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, trochę wiedziałam już -ale na pewno ugruntowienie swojej wiedzy jest dobrym pomysłem na każdym etapie kariery.

Jednym z ciekawszych tematów była marka pracodawcy. I wydaje się – że jest to temat bardzo ważny zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy. Szczególnym przykładem dbania o swoich pracowników jest zapewnienie przez jedno z przytaczanych firm przedszkola dla dzieci swoich pracowników. Przedszkole to nie było tylko „przechowalnią” dzieci – ale miało bardzo wysoki poziom nauczania, a naciskiem na wielojęzykowość – które tak jest dzisiaj potrzebna. Rodzice mogli jeść z dziećmi obiad w porze obiadowej, spędzali o wiele więcej czasu ze swoimi dziećmi i co się okazuje? Byli o wiele lepiej zmotywowanymi pracownikami od innych. Doceniali swoją pracę o wiele bardziej. Częściej byli skłonni do wykonywania nadgodzin. Generalnie – byli bardzo dobrymi pracowniami, bo czuli się dobrymi rodzicami. I tym optymistycznym akcentem chciałabym skończyć, bo muszę położyć dzieci spać;)

Marketing w firmie

Kiedy prowadzisz własną działalność – musisz dbać o całą firmę. Całościowo i w częściach. Nawet jeśli jest to duża firma – tobie, jako właścicielowi najbardziej zależy na jej rozwoju – tak więc masz pewność, że chcesz jak najlepiej. Nie ważne więc – czy jesteś jednoosobową firmą, zatrudniasz 10, 100 czy 1000 osób – zawsze powinieneś starać się rozwijać swoje umiejętności i swoją wiedzę – żeby móc pomóc rozwijać się swojej firmie.

I ja zgodnie z tą zasadą wybieram się za kilka dni na konferencję marketingową, która ma na celu mój rozwój osobisty. A w to zawsze warto inwestować – w zasoby ludzkie. Pamiętajmy – że to głównie ludzie tworzą naszą firmę i są odpowiedzialne za markę, za reputację, właściwie za wszystko – za to że idziemy do przodu, czy że stoimy w miejscu, czy nie daj Boże – cofamy się.

Tak więc – moi drodzy – inwestujcie w siebie i swoją wiedzę. WARTO.

Złota rączka

calculator-428294__340Lubię nowości technologiczne, budowlane i wszelkiego rodzaju aspekty związane z tą dziedziną. Chociaż pracowałam w różnych miejscach, to u siebie w rodzinie zawsze byłam uznawana za złotą rączkę. Od dziecka lubiłam rozkręcać, przykręcać i naprawiać. Nie inaczej było w przypadku, gdy planowałam remont swojego domu. Wszystko to, co mogłam zrobić sama, sama chciałam wykonać. Nie da się jednak ukryć, że ocieplenie poddasza musiałam oddać w ręce fachowców. Proponowali mi piankę pir, pur bądź wełnę mineralną. Akurat nie miałam nikogo pod ręką i zastanawiałam się, co wybrać. I wtedy w mojej głowie zapaliła się ta metaforyczna żarówka. Przypomniało mi się, jak ostatnio oglądałam telewizję i w reklamie mówili o piance pir z tej firmy http://www.thermano.eu/, że ponoć najlepsza. Zdecydowanie więcej korzyści niż przy stosowaniu wełny mineralnej, lepsze parametry. Poradziłam się więc fachowców, dowiedziałam dokładnie, jak wygląda jej aplikacja i na co można liczyć w przyszłości, mając ją na poddaszu. To był naprawdę świetny wybór. I to pod każdym względem.

Urlop

samolotWiecie – czego najbardziej mi brakuje w obecnym moim stanie samozatrudnienia? Urlopu. Jasne – powiecie, że w każdej chwili mogę sobie zrobić wolne. Ale niestety – to ja muszę najpierw zadbać o zastępstwo dla mnie na ten czas i o to, żeby moja firma pracowała te kilka czy kilkanaście dnie beze mnie, albo zamknąć na te kilka dni drzwi na spust – i mieć w dupie klientów.

Ponieważ ja dbam o swoją markę – musiałam wybrać opcję nr 1 – czyli zadbać o zastępstwo na czas mojego wyjazdu. A właściwie nie mojego = a naszego. Wybieramy się z mężem i dziećmi do Hiszpanii. Będzie all inclusive i zero obowiązków przez 10 dni! Dzieciaki się wypluskają w wodzie – a ja sobie w końcu odpocznę! A – taka będę i nikt mnie nie zmusi do kiwnięcia palcem!

Adios!

Wiele obowiązków

nad jezioremNiełatwo jest czasami pogodzić wszystkie obowiązki. Mogę jednak powiedzieć, że dnia dzisiejszego z powodzeniem udało mi się podołać wszystkim zadaniom, jakie na mnie czekały. Zarówno w pracy, jak i w domu. Z zamyślenia, gdy wracałam do domu wyrwał mnie telefon. Okazało się, iż dzwoni pani adwokat z Trójmiasta, z którą miałam się spotkać w najbliższym czasie, omówić kilka ważnych kwestii. W końcu udało się znaleźć wolny termin, a ja miałam czas na to, by spokojnie przygotować niezbędne dokumenty na spotkanie. Wracając umówiłam się z mężem na wspólne zakupy, ponieważ nasza lodówka już dawno świeciła pustkami. Po powrocie zadzwoniła babcia, że dzieci chcą zostać u niej na weekend. Podrzuciliśmy więc im tylko trochę rzeczy, a sami postanowiliśmy przeznaczyć ten czas dla siebie. To była zdecydowanie spontaniczna decyzja, ale muszę stwierdzić, że im nam przydał się tak krótki, weekendowy wypad nad jezioro. Spędziliśmy razem czas, odpoczęliśmy i można było wracać do codziennych obowiązków z nową, pozytywną energią.

Plan naprawczy

drabinaSporo obowiązków było dziś na mojej głowie. Przede wszystkim w pracy. Od tygodnia przygotowywałam się do ważnego spotkania z klientami i projektem naprawczym w ich firmie. Miałam na nim przedstawić coś w rodzaju planu naprawczego. Wiedziałam, co chce zmienić, ale gdy przyszło do robienia prezentacji, jakoś uciekła mi wena. Bardziej martwiłam się o nasz domowy remont. Mąż samodzielnie wziął się za sufity podwieszane. Nie byłam pewna czy poradzi sobie z tym zadaniem, ale uparł się, że chce to zrobić sam. W tym hałasie tym gorzej było mi się skupić i stworzyć coś sensownego. Mój mąż nie lubi, jak mu się patrzy na ręce i przeszkadza. Postanowiłam zatem wziąć komputer ze sobą, kilka najważniejszych rzeczy i wyjechałam na weekend do domku na wieś. To niedaleko od nas, a można tu liczyć na ciszę i spokój. Wena od razu wróciła i uporałam się z prezentacją znacznie szybciej niż myślałam. Do tego nawet pospacerowałam trochę po okolicy, cieszą się piękną pogodą. Kupiłam pamiątki dla najbliższych i wieczorem, w niedzielę powróciłam do domu.

  • 1
  • 2