Browse Category

Korpo życie

Mama w pracy

pracaWiele się mówi o mamach w pracy. O ich powrocie. O ciążach. O prawach kobiet itd. Z okazji dnia Mamy – który nie dawno był i miałam okazję go świętować – chciałabym wrzucić swoje trzy grosze do sieci – w kwestii prawdziwego oblicza mamy pracującej.

Korporacja – zachodzisz w ciąże, oprócz małej dezorganizacji – nic się szczególnego nie dzieje. Twój przełożony po prostu zatrudni kolejną osobę na Twoje stanowisko. To czy będziesz mieć gdzie wracać – zależy od Twoich stosunków z przełożonym, ale tez sytuacji – jaka będzie jak będziesz chciała wrócić. Bo w korporacjach bardzo często zmienia się organizacja pracy – więc być może za rok-dwa – Twoje biuro będzie w zupełnie innym miejscu. Jak chcesz zostać dłużej w domu – to też nic się nie stanie – bo przecież wszystko dobrze funkcjonuje. W najgorszym wypadku dostaniesz odprawę.

Mała firma – zachodzisz w ciąże i okazuje się, że rozwalasz pół firmy swoją zbliżającą się nieobecnością. Roczny macierzyński – może okazać się niemożliwy. Oczywiście – oficjalnie nikt ci tego nie powie – ale wiadomo, że szefowi zależy – żebyś jak najszybciej wróciła  – bo zazwyczaj rozkłada Twoje obowiązku na innych pracowników. Każdy dzień Twojej nieobecności jest więc kiepsko widziany. No i jeśli już dłużej Ciebie nie będzie – to być może ktoś zajmie Twoje miejsce…

Takie są realia pracy w dużej i małej firmie…

Wiosenna siła

wiosnaKiedy przychodzi wiosna – chce się działać:) Nie tylko na polu prywatnym, ale też w moim przypadku – w kwestiach biznesowych. Pierwsze promienie słońca dają niesamowitego kopa, który potrafi zdziałać cuda. Kiedyś nawet szukałam informacji na ten temat i okazało się, że ma to podłoże naukowe i medyczne – kwestia witaminy D. W krajach, gdzie nasłonecznienie jest bardzo małe-zażywanie witaminy D to standard.  A u nas słyszy się tylko o suplementacji dla niemowlaków. Okazuje się – że dorosły człowiek też powinien zadbać o dodatkowe pigułki. Wiosna i latem – kiedy słońce świeci więcej- sami wytwarzamy sobie tą witaminkę. Czujemy też – że mamy więcej sił:)

 

UX – user experience

UX to kolejny temat, który ostatnio wpadł mi w oko;) Właściwie – byłam na konferencji studenckiej, bo zaproszono tam bardzo ciekawych ludzi, którzy zainspirowali mnie do – 1. udać się na tą konferencję, 2. zastanowić się, jak to się ma w moim biznesie. Po 1. udało mi się tam dostać: ) pomimo tego, że od dawien dawna studentką to ja nie jestem, a 2 opcja też jak najbardziej okazała się być udaną! Ba… nawet zrobiłam mapy ciepła dla swojego biznesu, szukając gdzie są słabe punkty, mogące wpływać negatywnie na moich klientów;) Wiedza to jednak ważna sprawa i bardzo wpływa na nasze codzienne życie. Po konferencji miałam okazję spotkać się z moim adwokatem (skoro byłam już w pobliżu to postanowiłam zrobić sprawozdanie z działalności i zgromadzenie wspólników:) Tak wiem – taki niestety bełkot to moja codzienność – bo jak się prowadzi spółkę to takie rzeczy trzeba ogarnąć… tzn nie ja – bo mój prawnik (swoją drogą polecam wszystkim prowadzącym swój biznes – http://www.laskowski.org.pl/obsluga-przedsiebiorcow/) to wszystko ogarnia i dzwoni jak coś trzeba „zrobić”:) Tak więc – widzicie – jak się prowadzi własny biznes = to non stop coś się dzieje na około:)

Marka pracodawcy

konferencjaMiałam okazję być na konferencji marketingowej w ubiegłym tygodniu w Warszawie – jak już wspominałam niedawno. I było bardzo ciekawie. Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, trochę wiedziałam już -ale na pewno ugruntowienie swojej wiedzy jest dobrym pomysłem na każdym etapie kariery.

Jednym z ciekawszych tematów była marka pracodawcy. I wydaje się – że jest to temat bardzo ważny zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy. Szczególnym przykładem dbania o swoich pracowników jest zapewnienie przez jedno z przytaczanych firm przedszkola dla dzieci swoich pracowników. Przedszkole to nie było tylko „przechowalnią” dzieci – ale miało bardzo wysoki poziom nauczania, a naciskiem na wielojęzykowość – które tak jest dzisiaj potrzebna. Rodzice mogli jeść z dziećmi obiad w porze obiadowej, spędzali o wiele więcej czasu ze swoimi dziećmi i co się okazuje? Byli o wiele lepiej zmotywowanymi pracownikami od innych. Doceniali swoją pracę o wiele bardziej. Częściej byli skłonni do wykonywania nadgodzin. Generalnie – byli bardzo dobrymi pracowniami, bo czuli się dobrymi rodzicami. I tym optymistycznym akcentem chciałabym skończyć, bo muszę położyć dzieci spać;)

Marketing w firmie

Kiedy prowadzisz własną działalność – musisz dbać o całą firmę. Całościowo i w częściach. Nawet jeśli jest to duża firma – tobie, jako właścicielowi najbardziej zależy na jej rozwoju – tak więc masz pewność, że chcesz jak najlepiej. Nie ważne więc – czy jesteś jednoosobową firmą, zatrudniasz 10, 100 czy 1000 osób – zawsze powinieneś starać się rozwijać swoje umiejętności i swoją wiedzę – żeby móc pomóc rozwijać się swojej firmie.

I ja zgodnie z tą zasadą wybieram się za kilka dni na konferencję marketingową, która ma na celu mój rozwój osobisty. A w to zawsze warto inwestować – w zasoby ludzkie. Pamiętajmy – że to głównie ludzie tworzą naszą firmę i są odpowiedzialne za markę, za reputację, właściwie za wszystko – za to że idziemy do przodu, czy że stoimy w miejscu, czy nie daj Boże – cofamy się.

Tak więc – moi drodzy – inwestujcie w siebie i swoją wiedzę. WARTO.

Złota rączka

calculator-428294__340Lubię nowości technologiczne, budowlane i wszelkiego rodzaju aspekty związane z tą dziedziną. Chociaż pracowałam w różnych miejscach, to u siebie w rodzinie zawsze byłam uznawana za złotą rączkę. Od dziecka lubiłam rozkręcać, przykręcać i naprawiać. Nie inaczej było w przypadku, gdy planowałam remont swojego domu. Wszystko to, co mogłam zrobić sama, sama chciałam wykonać. Nie da się jednak ukryć, że ocieplenie poddasza musiałam oddać w ręce fachowców. Proponowali mi piankę pir, pur bądź wełnę mineralną. Akurat nie miałam nikogo pod ręką i zastanawiałam się, co wybrać. I wtedy w mojej głowie zapaliła się ta metaforyczna żarówka. Przypomniało mi się, jak ostatnio oglądałam telewizję i w reklamie mówili o piance pir z tej firmy http://www.thermano.eu/, że ponoć najlepsza. Zdecydowanie więcej korzyści niż przy stosowaniu wełny mineralnej, lepsze parametry. Poradziłam się więc fachowców, dowiedziałam dokładnie, jak wygląda jej aplikacja i na co można liczyć w przyszłości, mając ją na poddaszu. To był naprawdę świetny wybór. I to pod każdym względem.

Urlop

samolotWiecie – czego najbardziej mi brakuje w obecnym moim stanie samozatrudnienia? Urlopu. Jasne – powiecie, że w każdej chwili mogę sobie zrobić wolne. Ale niestety – to ja muszę najpierw zadbać o zastępstwo dla mnie na ten czas i o to, żeby moja firma pracowała te kilka czy kilkanaście dnie beze mnie, albo zamknąć na te kilka dni drzwi na spust – i mieć w dupie klientów.

Ponieważ ja dbam o swoją markę – musiałam wybrać opcję nr 1 – czyli zadbać o zastępstwo na czas mojego wyjazdu. A właściwie nie mojego = a naszego. Wybieramy się z mężem i dziećmi do Hiszpanii. Będzie all inclusive i zero obowiązków przez 10 dni! Dzieciaki się wypluskają w wodzie – a ja sobie w końcu odpocznę! A – taka będę i nikt mnie nie zmusi do kiwnięcia palcem!

Adios!

Wiele obowiązków

nad jezioremNiełatwo jest czasami pogodzić wszystkie obowiązki. Mogę jednak powiedzieć, że dnia dzisiejszego z powodzeniem udało mi się podołać wszystkim zadaniom, jakie na mnie czekały. Zarówno w pracy, jak i w domu. Z zamyślenia, gdy wracałam do domu wyrwał mnie telefon. Okazało się, iż dzwoni pani adwokat z Trójmiasta, z którą miałam się spotkać w najbliższym czasie, omówić kilka ważnych kwestii. W końcu udało się znaleźć wolny termin, a ja miałam czas na to, by spokojnie przygotować niezbędne dokumenty na spotkanie. Wracając umówiłam się z mężem na wspólne zakupy, ponieważ nasza lodówka już dawno świeciła pustkami. Po powrocie zadzwoniła babcia, że dzieci chcą zostać u niej na weekend. Podrzuciliśmy więc im tylko trochę rzeczy, a sami postanowiliśmy przeznaczyć ten czas dla siebie. To była zdecydowanie spontaniczna decyzja, ale muszę stwierdzić, że im nam przydał się tak krótki, weekendowy wypad nad jezioro. Spędziliśmy razem czas, odpoczęliśmy i można było wracać do codziennych obowiązków z nową, pozytywną energią.

Plan naprawczy

drabinaSporo obowiązków było dziś na mojej głowie. Przede wszystkim w pracy. Od tygodnia przygotowywałam się do ważnego spotkania z klientami i projektem naprawczym w ich firmie. Miałam na nim przedstawić coś w rodzaju planu naprawczego. Wiedziałam, co chce zmienić, ale gdy przyszło do robienia prezentacji, jakoś uciekła mi wena. Bardziej martwiłam się o nasz domowy remont. Mąż samodzielnie wziął się za sufity podwieszane. Nie byłam pewna czy poradzi sobie z tym zadaniem, ale uparł się, że chce to zrobić sam. W tym hałasie tym gorzej było mi się skupić i stworzyć coś sensownego. Mój mąż nie lubi, jak mu się patrzy na ręce i przeszkadza. Postanowiłam zatem wziąć komputer ze sobą, kilka najważniejszych rzeczy i wyjechałam na weekend do domku na wieś. To niedaleko od nas, a można tu liczyć na ciszę i spokój. Wena od razu wróciła i uporałam się z prezentacją znacznie szybciej niż myślałam. Do tego nawet pospacerowałam trochę po okolicy, cieszą się piękną pogodą. Kupiłam pamiątki dla najbliższych i wieczorem, w niedzielę powróciłam do domu.

Iść z duchem czasu

fachowiecZauważyłam że od dawna w budownictwie wszystko idzie szybciej do przodu. Przecież my z mężem stawialiśmy dom wcale nie tak dawno, a teraz jak widzę, czego szuka mój brat, to jakby wieki minęły. Na przykład świetliki do płyt warstwowych – wiecie że on będzie je montował w swoim domu? W pierwszej chwili pomyślałam, że zwariował. Przecież płyty warstwowe, do domu??? Ale brat spokojnie mi wyjaśnił, że dzisiaj produkuje się takie, przeznaczone właśnie do domów. I całkiem inaczej wyglądają. Byłam sporym niedowiarkiem bo po prostu wsadził mnie w samochód i zawiózł na skład budowlany. I faktycznie miał rację, całkiem fajnie się prezentują. A świetliki dlatego, że według przepisów nie może dać tyle okien co by chciał. A tak będzie miał znacznie więcej światła słonecznego w domu. W gruncie rzeczy może to nawet fajnie wyglądać. Czekam na efekty, bo mają za parę dni montować, zobaczę, jak to w realu wygląda. Może i ja namówię męża, żeby takie u nas zamontować? Mogłyby ciekawie się prezentować, i na pewno w domu byłoby więcej światła. Ale najpierw pokaże mu te u brata.

  • 1
  • 2